Company Logo
slide 1 slide 2 slide 3 slide 4 slide 5 slide 6 slide 7 slide 8 slide 9 slide 10 slide 11 slide 12 slide 13 slide 14 slide 15 slide 16 slide 17 slide 18 slide 19 slide 20 slide 21 slide 22 slide 23 slide 24 slide 25 slide 26 slide 27 slide 28

Rozrywka

Motto:

  "Idź tam, gdzie słyszysz śpiew
  Tam dobre serca mają
  Bo ludzie źli, ach wierzaj mi
  Ci nigdy nie śpiewają".....

 
  "Cośmy po ojcach naszych zastali
  Dał Bóg Polakom by to kochali
  By swą tradycję mieli wciąż w cenie 
  I szanowali polskie korzenie"......                                  
 

Kurp

Skąd pochodzi nazwa Kurp?  

Kurpie to nazwa obuwia plecionego z łyka lipowego lub łapcie skórzane.

Prawdopodobnie nazwa ta przyjęła się dość wcześnie, skoro już występuje ona w dokumentach z XVII wieku.

Z czasem przyszła moda na skórzane trzewiki na obcasach i zapomniano o łapciach z łyka.

 

Odwiedziło nas

Odsłon artykułów:
1265171

Odwiedza nas 33 gości oraz 0 użytkowników.

Materiały zamieszczone na tej stronie pochodzą ze zbiorów

Pana Kazimierza Orzoł z Baranowa

Pieśni zalotne i miłosne

Najpowszechniejszą a zarazem najbardziej ulubioną pieśnią na Puszczy 
Kurpiowskiej jest bez wątpienia pieśń zalotna i pieśń miłosna. Każdy ją śpiewa. Mały kurpik „siurek" , czy mała kurpianeczka „siuchna" - pasąc „oziecki" lub „byzie" na pokrytych jałowcem i karłowatą sosną pagórkach, śpiewa od rana do wieczora, aż się rozlega po polach:

Oj po śtyry byzie moje, po śtyry,
Oj zielgeć to wolkozionki kośtyry.
Oj po osiem byzie moje, po osiem,
Oj dobreć te carnionecki do krosień.
 
Cichy i pogodny wieczór wśród lata - to odpowiednia chwila do koncertów rozmiłowanych serduszek młodzieży kurpiowskiej. Po „oprzantach", tj. po skończonych pracach gospodarczych i domowych, i po wieczerzy wychodzą chłopcy i dziewczyny na drogę i gromadzą się pod ścianą czyjegoś domu, zwykle tej dziewczyny czy tego chłopca, który cieszy się w danej wsi największym wzięciem. Z początku rozmawiają przez jakiś czas o sprawach codziennych, to pokpiwa jeden z drugiego, ale temat rozmowy się wyczerpał, poczynają śpiewać. Jedne z dziewczynek, kierując się e stosunku do siebie bliższą sympatią, biorą się w pół, chodzą wzdłuż wsi i śpiewają. Inne znów przykucną pod płotem i przytulą się do siebie i dalej wylewać uczucia swych roztęsknionych i rozkochanych serc i żałośnie zawodzić. /Kurpie w piątki nie śpiewają, bo uważają, że kto w piątek śpiewa, ten w niedzielę płacze/.
Leć głosie po rosie do Jonka mojego,
Niech on nie przyjezdzo, niech on nie przyjezdzo,
Bo ja mam insego.
Podobnie czynią chłopcy. Zebrali się i oni po wieczerzy i gawędzą. Ale skoro tylko posłyszeli śpiew „dziewcaków", poczynają i oni się odzywać:
A gdzież moje konie wrone,
A gdzież moje lejce ?
A gdzież moja najnilejsa, 
Ulubione serce.
Pieśń miłosną podchwytują bory i lasy puszczańskie i niosą je swoim poszumem, niosą echem po rosie gdzieś w dal..., a ty słuchasz i słuchasz i ci się zdaje, że to nie „dziwcoki" ani „chłopoki" kurpiowskie, ale śpiewa cała Puszcza /Takiego wrażenia doznałem we wsi Czarnia pow. Ostrołęckiego 15-go sierpnia 1926 roku/
Są nieraz na Puszczy momenty, że słuchasz śpiewu i pojedynczych Kurpi. Jedziesz na przykład nocą. Godzina jest dwunasta. Naraz odzywa się daleko czyjś głos. Z początku zdaje ci się , że słyszysz wołanie „pućki" leśnej, bo głos jest urywany. Wytężasz słuch. Cisza. Za chwilę znów słyszysz śpiew. Ach cóż to za czarowna chwila. Wszystko śpi w przyrodzie. Zda się spać nawet trawka polna. Księżyc rozlewa swe blaski i oświeca przestrzenie leśne i drogę, po której jedziesz, a śród tej ciszy nocnej dolata do twych uszu przecudna melodia pieśni, którą zawodzi Kurp, pasący koniki na „bzieli", na łące. Śpiewa sobie Kurpik, a co jeden takt prześpiewa, przystaje, cichnie, jakby wsłuchuje się w swój głos, który echo poniosło już hen.... Daleko. Po chwili Kurp znów śpiewa i znów słucha....
Zarżyjże koniu, zarżyjże wrony,
Przez pole lecący,
Niech cie usłysy moja daiewcyna,
W okanku stojąca.
Pieśń miłosną śpiewał i starzec. Pewnego razu pytam 75-letniego dziadka Ruszczyka, gospodarza z Charciejbałdy, czy nie zechciałby i on zaśpie-
wać mi jakiej starodawnej pieśni kurpiowskiej. „Oj, Ojczulku, powiada - za stare lata, żebym jo mogł paniantać" Ale jak zacząłem nalegać, zgodził się i zaśpiewał:
Moja matuś kup ni kunia,
Nie banda ja siedział doma.
Pojade ja na zaloty
Sukać zonki do roboty.
Do roboty., do wyspania,
Do grzecnego pogadania.
Nie wszystkie pieśni miłosne i zalotne są jednego typu. Jedne są smutne, ciągłe i swoim smutkiem i ciągłością przypominają biedną glebę kurpiowską z jej odwiecznie szumiącymi borami, lasami i wielkimi przestrzeniami łąk. Pieśni te Kurpie nazywają „leśnymi" nie dla innej prawdopodobnie przyczyny, jeno że brzmienie ich bardzo podobne jest do poszumu sosen, świerków i brzózek puszczańskich.
Spisywanie tych pieśni przedstawia dużo trudności. Kurpie bowiem śpiewają je bez żadnego taktu, przy czym przeciągają, zawodzą, a za każdym razem inaczej. Stąd aby pieśń leśną ująć w pewne określone ramy muzyczne, trzeba przede wszystkim mieć dobry słuch, następnie uzbroić się w cierpliwość i wytężyć uwagę naprzód na melodię, a po jej zapisaniu na takt.
Pieśń leśną Kurp śpiewa w czasie podróży, przy przenosinach weselnych, przy wracaniu pola od pracy, przy pasionce i letnią porą wieczorami, po skończonych zajęciach domowych. Za to zupełnie łatwą do zapisania jest pieśń o charakterze wesołym, które Kurpie nazwali :psieśnio skocno. Zarówno rytm jak i melodia są tu zupełnie wyraźne, na przykład w pieśni:
Leciały gąsańki, przez bór wysocańki,
Sykujcie matylu śtery podusańki.
Pieśń skoczną śpiewają Kurpianki przy różnych zabawach, popisach, gdy przyjedzie jakiś zacny gość. „Dziewcoki" czasem młode mężatki „bziałki" biorą się za ręce i, utworzywszy kółeczko, śpiewają i jednocześnie w takt śpiewu przytupują, wymachują rękami, przykucają, skaczą. Dla tych przeró - żnych figur i ruchów śpiew piosenek skocznych nabiera specjalnego charakteru.
Słuchając śpiewu kurpiowskiego, zdaje ci się, że nie znajdujesz się w Polsce nie dzisiejszej, ale o jakieś sto lat wstecz. Takie to wszystko pierwotne, a miłe sercu polskiemu.
Treść pieśni zalotnych i miłosnych - to opiewanie erotycznego życia dwojga istot. Młody Kurpsik, Jonek, Jasiu, poznał na zabawie albo w kościele nadobną Marysię, Rózysię i ta od razu mu się udała „ do serca przylnena, ze omale ślepiów za nio nie wypatrzył".
Zidziołem cie psiersy roz w kościele klancuncy,
Tom zapuniał o pacierzu, na ciebie patrzuncy.
Odtąd nawzajem o sobie myślą, marzą, śpiewają. Jeżeli chłopiec mieszka w tej samej wsi co dziewczyna, będzie co wieczór do niej chodził, do kościoła z nią pójdzie, „ w karcnie psiwka zafunduje", na muzykę poprowadzi. Marysia mu się odwzajemnia, chusteczkę mu jedwabną lub „ze plackiem" podaruje, przed domem późnym wieczorem postoi, co bardzo często kończy się utratą zianka, a wtedy płacz, lament, narzekanie:
Jasiulu, złodzieju, zionekeś ni ukrod,
Nieprawda dziewczyno w studzioneckę upod.
Pieśń leśną od skocznej bardzo łatwo odróżnić, może i dlatego specjalnie jej nie oddzielam. 
Z tego wszystkiego wynika, ż e pieśń zalotna i miłosna jest najpowszechniejszą i najbardziej ulubioną tego ludu puszczańskiego i tym się tłumaczy wielka ich ilość. Zeszyt niniejszy nie obejmuje jeszcze wszystkich pieśni miłosnych. Puszcza Kurpiowska jest źródłem, które nie prędko wyczerpiesz. Jeśli więc przy pomocy Bożej uda mi się jeszcze w przyszłości coś z tego rodzaju pieśni zebrać, umieszczę je w części ostatniej pod tytułem „pieśni różne".

===========================
=========================
Dał tą możliwość Bóg ks. Władysławowi Skierkowskiemu i spisał ich wiele.
Piosenki Kasi z Rupina -lat 30 - spisane w 1916 roku
Nieraz ci ja nieraz przez tą dróżkę przelazł,
Miałem kochaneczkę, miałem kochaneczkę, nie mam jej teraz.
Miałem kochaneczkę z modrymi oczkami,
A teraz jej nie mam, mój Boże kochany.
Miałem kochaneczkę, nim się ożeniła,
Moja kochaneczka, najładniejsza była.
Miałem kochaneczkę, utonęła w studni,
A ja tak żałuję, aż podłoga dudni. 
- - - - - „ - - - -
Pamiętasz Jasiulu, pamiętasz i to,
Jakiem kosili za sadem żyto ?
Samaś do mnie przylatała, 
Buziuleńkiś mi dawała.
Pamiętaj Jasiulu, jak cię nie będzie,
Będę latała za tobą wszędzie.
Oj przyjdź, przyjdź, Marysieńko,
A w niedzielę raniusieńko.
I usiądziemy przy tej dolinie,
Tam się wodeńka, tam się rozpłynie.
Powiem ja ci coś nowego,
Będziesz Jasiulu zadowolony z tego.
- - - - - „- - - - -
Jestem sobie chłopiec młody,
Krew gorąca we mnie bije,
Mam dziewczynę piękną, ładną,
Ona tylko dla mnie żyje.
Ona ładna, ona tłusta,
Całowałem ja jej usta,
Dnia jednego o poranku,
Stajałaś panna w okienku.
Ja drabinę przystawiłem,
Niedaleko od ciebie byłem,
Szczebel pęknął, ja zleciałem,
Buzi od ciebie nie dostałem.
Powiedz, panno, potajemnie,
Czy się szczerze kochasz we mnie,
Powiedz, powiedz, tylko zaraz,
Bo bym sobie inną znalazł.
Bo ja już mam taką duszę,
Ze ja panny kochać muszę,
Nie za cukier, nie za kawę,
Nie za honor, nie za sławę.
- - - - - „ - - - - -
Jak w boru, tak w lesie rosną jagody,
Zbierała dziewczyna i chłopczyk młody.
Jedna, jedyna, dziewczyna była,
Jednego chłopca bardzo lubiła.
Jak poszła do sadu, zbierała gruszki,
On się zapytał, co to za smutki,
I stała, stała w ciemnej altanie,
I płacze, narzeka na swe kochanie.
Kochanie , kochanie, co kochanie może,
Bo ja za kochanie siedział roczek w kozie.
Siedział roczek w kozie, a tydzień w areszcie,
Żeby mnie wypuścili, będę kochał jeszcze.
Kochanie, kochanie, gorsze od więzienia,
Z więzienia to wyjść można, a z kochania to nie.
Kochanie obłuda, jak się w kogo wlepi,
To rozum odbierze i oczy zaślepi.
Widzisz ty dziewczyno, ten kamień nad wodą,
Jak kamień popłynie ożenię się z tobą.
Czyś ty, durniu, widział, żeby kamień pływał,
Jam cię nie prosiła, żebyś u mnie bywał.
Porachuj ty lepiej, gwiazdy na niebie,
Jak je porachujesz, ja wyjdę za ciebie.
Wolała ja bym, sto lat pokutować,
Niżeli na niebie gwiazdy porachować.
- - - - - „ - - - --
Ty dziewczyno, koraliku,
Wstąp do mego pokoiku,
To ja , oja oj o dana, to ja oja oj dana... -refren
A w tym moim pokoiku,
Rośnie ziele w wazoniku.
To ja oja oj dana - refren
Rośnie, rośnie gałązkami,
Boże, Ojcze bądź nad nami.
Nad mym Jonkiem i nade mną,
Boże, Ojcze złącz go ze mną.
- - - - - „- - - - -
Biegną ocki, biegną, za dziewczyną jedną, 
Obiecałaś a nie dałaś chusteczkę jedwabną.
Dam ci Jasiu potem, jak obszyję złotem,
Żeby ojciec ani matka nie wiedzieli o tym.
Ojciec, matka nie wie, ale ludzie wiedzą,
I te twoje przyjaciele, co za stołem siedzą.
Jeden pije piwko, drugi gorzałeczkę,
A ten trzeci zasmucony, bo zdradził dzieweczkę.
Nie ja ciebie zdradził, samaś się zdradziła,
I ta ciemna nocka, coś po niej chodziła.
Nie tak ciemna nocka, jak ta gorzałeczka,
Coś pijała i hulała, jakby nie dzieweczka.
A siła tam było, pijania mojego,
Z wiecorecka godzinecka, i... do dnia białego.
- - - - - „ - - - - - 
Pasie Jaś koniki w zielonej pasiece,
Wyszła czarna burza, wyszła czarna burza, drobny deszczyk siecze,
Oj siecze on siecze, od pola do pola,
Wyjdźże ty dziewczyno, która będziesz moja.
Nie wyjdę, nie wyjdę, bo się zdrady boję,
Nie bój się dziewczyno, na koniku stoję.
Na koniku stoję, nogi mam w strzemieniu,
Pamiętaj, dziewczyno, o moim imieniu.
Pamiętaj, pamiętaj, byś nie zapomniała,
Jakiegoś ty ze mnie kochaneczka miała.
Miałam ci ja miałam, kochaneczka pana,
Wyszedł na poleńko, zabiła go kania.
Kania go zabiła, sowa pochowała,
Już nie będę miała kochaneczka pana.
- - - - - „ - - - - -
Siwy konik siwy, bialuchne kopytka,
Wydeptał ścieżynkę bez rupieńskie żytka,
Wydeptał, wydeptał, jakby je wykosił,
Pamiętaj dziewczyno o com ja cię prosił.
Prosiłem ja ciebie o garsteckie rutki,
A tyś mi podała wianuszek malutki.
Wianuszek malutki, z mięty zieleniutki,
Wiedz że o tym Janku, żeś jest mi milutki.
- - - - - „ - - - - - 
Jużem się nachodził w kawalerskim stanie,
Trzeba mi pomyśleć latoś i o żonie,
Ale mi się kreśli, myśli, 
Nie dobiorę do swej myśli,
U mnie myśli takie, nie brać lada jakiej.
Choć bym wziął szlachciankę wysokiego rodu,
Zjadłaby cebulę z całego ogrodu.
Choć by zasiał jej nie mało,
I to by jeszcze nie stało.
Oja o la o oja o lo lo...
Choćby do mieszczanki, nie do moje chęci,
Ona nic nie robi , cały tydzień święci;
Ubrać się pięknie i ładnie,
Ustać w oknie se paradnie,
A mnie niezwykłego, broń Boże od tego.
Oja o la . . . . refren
Choćby do dworzanki, nie do mego stanu,
Bo w niedzielę sobie, cały tydzień panu.
Bo u pana taka wola,
Że roboty tydzień zgoła.
A mnie niezwykłego, broń Boże od tego.
Oja o la .... refren
Klasztorne panienki to są wielkiej cnoty,
Ani do kochania, ani do roboty,
Uprać ładnie, uprasować,
W łóżku długo wylegiwać,
A mnie niezwykłego, broń Boże od tego.
Oja .. o la la ... refren
Choćby do Kurpianki, kurpiowskiego rodu,
Ona nie chce robić, zdechłaby od głodu,
Bo Kurpianka w lustrze stoi,
Tylko sobie włosy stroi.
Ze mnie niezwykłego, broń Boże od tego.
Oja .. o la la ... refren.
- - - - - „ - - - - -
Piosenki Zosi z Witowego Mostu - lat 24- zapis z 1916 r.
Skowroneczek śpiewa, skowroneczek nuci, 
Nie kochaj Maryś, bo cię porzuci,
Jak cię porzuci, serce zasmuci,
Wianek ukradnie i sam przepadnie.
Jeżeli masz kochać, to kochaj raz wraz,
Jeżeli masz przestać, to przestań od raz.
Nie rób utrudy i sercu rany,
Powróćże, powróć, Janku kochany.
Poszła do sadu narwała róż,
Która zakwitnie, to ten jej mąż,
I wije wianki i myśli wciąż,
Który to będzie jej pierwszy mąż.
Żeby mi Pan Bóg takiego dał,
Żeby urodę, majątek miał,
Żeby był dobry i kochał mnie,
Więcej od niego nie żądam - nie.
- - - - - „ - - - - -
Wszystko się żytko zazieleniło,
Moja psenicka nie wschodzi.
Miałam ja Janka ulubionego,
Ale już do mnie nie chodzi.
Miałam ja Janka ulubionego,
Com się w wieczory bawiła.
Miałam ja Janka ulubionego,
Alem go marnie straciła.
Po świecie chodzić, chłopaków zwodzić,
To tego nigdy nie trzeba,
Tylko jednego, ale grzecznego,
Tego mi ukochać trzeba.
Albo mi dajcie, albo mi rajcie,
Albo mi życie odbierzcie,
Niechaj nie żyję, niech się nie tułam,
Biedna dziewczyna - na świecie.
Śpiewała Marysia z Majdanu - lat 35 w 1916 roku

Szerokie i długie to majdańskie pole,
Nie mogą go stoczyć modre ocki moje.
Oczki go nie stoczą, rączki nie przerobią,
Tylko cię, dziewczyno, modre ocki zdobią.
Modre ocki, modre, do kogóż podobne ?
Jasiulu, do ciebie, przytul mnie do siebie.
Modre ocki mamy, ale nie jednakie,
U ciebie zielone, a u mnie nie takie.
Modre ocki mamy, na się spoglądamy,
Cóż komu do tego, że my się kochamy.
Starzy się kochają, choć zębów nie mają,
Młodym się dziwują, co z sobą żartują.
- - - - - „ - - - - - 
Ty za wodą, ja za wodą,
Nie nagadam ja się z tobą.
Nie nagadam, nie nastoję,
Bo się ojca matki boję.
Bym się ojca nie bojała,
To bym z tobą postojała.
Przychodziłeś całą wiosnę,
Pytałeś się, czy urosnę.
Przychodziłeś całe lato,
Dawałam ci buzi za to.
Przychodziłeś całą jesień,
Dawałam ci jabłka w kieszeń.
Przychodziłeś całą zimę,
Uściełałam ci pierzynę.
Uściełałam ci puchową,
Myślałam być Jasiulową.
- - - - - „ - - - - - 

Piosenki Marysi z Czarnotrzewia - lat 25 - z 1928 r.
Co chcecie róbcie, nie pójdę za niego, 
Kąpał się w sadzawce, widziałam ja jego.
Kąpał się w sadzawce, kąpał się i w strudze,
Widziałam ja jego, widzieli i ludzie.
Oczy jak talary, zęby jak żołędzie,
Nogi jak patyki, cóż to z niego będzie.
Daliście mnie dali, za kogoście chcieli,
A teraz będziecie sami z nim siedzieli.
Daliście mnie dali, za takiego głupca,
A ja bym dostała, spod Warszawy kupca.
Spod Warszawy kupiec, trząchnie talarkami,
Ubogi browarzak , trząchnie kołtunami.
Czerwone jagody, wpadają do wody,
Sama wam się przyznam, że nie mam urody.
Choć nie mam urody, majątku brakuje,
Jeden się zaleca, drugi obiecuje.
Na browarskim bagnie, rybka wody pragnie,
Ożeń się Jasiulu, bo ci tak nieładnie.
Ożeń się Jasiulu, bo ci żony trzeba,
Jeść ci ugotuje i upiecze chleba. 
Słoneczko zachodzi, każdy ze swą chodzi,
Mój kulas nie przylaz, bo mu ślepś za inną wylaz.
- - - - - „ - - - - -
Dwu chłopców gadało, ja ich wysłuchała, 
Wziąłbym ja i kozę, by dolary miała.
A ja też dziewczyna, nie mając ochoty,
Wzięłabym i kozła, żeby był bogaty.
Kozła bym zarżnęła, mięso zgotowała,
Psom gnaty rzuciła, dolary schowała.
- - - - - „ - - - - -
Po ogrodzie chodziła, modre kwiaty zrywała,
Co jeden zerwała, to się obejrzała,
Czy mój Jasiul nie jedzie.
Oj nie jedzie, nie jedzie, bo go jeszcze nie widać,
Ach mój mocny Boże, któż mi dopomoże,
Z nim jeszcze porozmawiać.
Ej, kowalu, kowalu, okuj mi wianeczek,
Będę zamykała, będę zapierała,
Mój ruciany wianeczek.
Oj, zamkniesz go tylko raz, a na drugi zaniedbasz,
On ciebie zawiedzie, jak ryba na wodzie,
Tylko sobie zauważ.
- - - - - - „ - - - - - - 
Deszczyk pada, rosa siada po drobnej brzezinie,
Kochajże mnie, mój Jasiulu, szczerze nie zdradliwie.
Szczerze, szczerze, nie zdradliwie, widzi Bóg na niebie,
Bodaj mój koń szyję złamał, jadący do ciebie.
Jak wyjechał, tak wyjechał na rozstajne drogi,
Koniczek padł, szyję złamał, Jonek obydwie nogi.
- - - - - „ - - - - -
Od pierwszej chwili, gdym cię poznała,
Od pierwszej chwili, pokochałam cię,
Tyś się naśmiewał z miłości mojej,
Ach ty podły Jonku, tyś nie wart mnie.
Po cóżeś przychodził, całował ręce me,
Do ludziś mówił, że kochasz mnie.
A teraz chodzisz z moją kompanką,
Z losu mojego naśmiewasz się.
A kiedy pójdziesz z nią do ołtarza,
Ja za tobą pójdę i tam,
Za sztylet wezmę, serce przebiję, 
I stan małżeński zaplamię wam.
Sędzia mnie za to, sądził nie będzie,
Ani też z nieba Wszechmocny Bóg,
Będę wiedziała, żem cię kochała,
A tyś był dla mnie zdrajca i wróg.
- - - - - „ - - - - -
Zaśpiewała po rosie, on ją poznał po głosie,
Moja kochanica, ma rumiane lica,
Już od graca wędruje.
Wędruj, wędruj, dzieweczko, bo już wzeszło słoneczko,
A ja sobie myślę, że się jeszcze wyśpię,
Jeszcze do dnia daleko.
Jeszcze kury nie piały, ludzie mówią dzień biały,
A ja sobie myślę, że się jeszcze wyśpię,
Jeszcze do dnia daleko.
Piosenki Kasi z Lipowego Lasu- lat 54 - z 1928 r.
U mej mamy stojała tam gruszka,
Pod tą gruszką jedwabna poduszka.
Sypiała tam Kasiuleńka na niej,
Przychodzywał zawsze Jonek do niej,
Sypiała tam w ogrodzie, w poleju, 
Nie kochasz mnie, mój Jonku złodzieju,
Kochałbym cię, jakiem się kochali,
Żeby ludzie o nas nie gadali.
A te ludzie sto kaduków zjedli,
Powiadają, że Jonek nieładny.
Choć by była noceńka do nocki,
Ja do ciebie, bo masz modre oczki.
Choć by była nocka najciemniejsza,
Ja do ciebie, boś ty najładniejsza.
Spuściłem się kominkiem do ciebie,
Usmolę się a dostanę ciebie.
Spuściłbym się z mostu wysokiego,
Utopię się, co mi przyjdzie z tego.
- - - - - „ - - - - -
Baranowskie panny, jak wy się trzymacie,
Po ile spódniców do kościoła macie.
Po ile spódniców i talarków dwieście,
Kupiłybym kamienicę w mieście.
Baranowskie panny, to są wszystkie ładne,
Posprawiały sobie, gorsety jedwabne.
Gorsety jedwabne, chusteczki niebieskie,
Jak pójdą do tańca, to córy królewskie.
- - - - - „ - - - - -

Oj miałam ja miałam, dwu zalotników,
Nie kupił mi żaden na dzisiaj trzewików, na dzisiaj ...
To ja ich obydwu równiutko kochała,
I dla nich obydwu prezenty dawała, dawała ...
Jednemu dałam febrę i gorączkę,
A drugiemu dałam na d... sierbiączkę.
Dobrze temu, dobrze, kto ma we wsi sobie,
A mnie jeszcze lepiej, bo mam w każdej wsi,
W moim podwóreczku studzioneczka stoi,
Kiedy Jonek jedzie, to w niej konia poi.
Nie pij koniu wody, bo woda nie dobra,
Bo ją pomąciła Marysia nadobna.
Choć ją pomąciła, woda się ustoi,
Piękna ta Marysia, chociaż się nie stroi.
Nieszczęśliwa ława, co ja na niej sypiała,
Chłopcy mnie budzili, a ja nie słyszała.
Nieszczęśliwy roczek, że mój zarobeczek,
Com ja zarobiła, przepił mój Jonecek.
Dudni woda dudni, po kamieniach leje,
Ożeń matko syna, bo ci oszaleje.
- - - - - „ - - - - - 
Kasia pierze na jeziorze, na lipowej desce,
Jonek orze na ugorze, Kasia pije w mieście.
Kasiu, Kasiu, Kasiuleńko ileś ty przepiła,
Sześć talarków, siódmy złoty, bom się nie bawiła.
Jasiu, Jasiu, Jasieniecku, siłaś ty uorał,
Cztery staja, piąty zagon, bom się ciebie bojał.
- - - - - „ - - - - -
A nasz Stasieczek w szesnastym roczku,
On bez kochania nie stąpnie kroczku,
Zagnali byzie w las kalinowy,
I rozpoczęli z sobą rozmowy,
Cztery godziny z sobą marzyli,
Aż się nareszcie spać położyli.
Marysia wstaje, patrzy w to miejsce,
Naszego Jonka, więcej go nie chce.
Moja sukienka nierówna wszędzie,
Mojego Jonka więcej nie będzie.
Bom ja ją prała i prasowała,
Bo mi się bardzo pofałdowała.
Piosenka Stasi Nasiadki z Baranowa - lat 17 - z 1928 r.
Czerwone jabłuszko, czerwone jak róża,
Chłopcy mnie kochają, choć nie jestem duża.
Choć nie jestem duża, mam wiele rozumu,
Bo mnie moja mama nie da lada komu.
Bo mnie moja mama kocha od dziecięcia,
Teraz się spodziewa z tysiącami zięcia.
Szłam do wsi po wodę, stłukł mi Jasiul dzbanek,
A ludzie gadali, że to mój kochanek.
Nie jest mój kochanek, a ja jego żona,
On, chłopiec smarkaty, ja jestem porządna.
- - - - - „ - - - - -
Szła drogą dziewczyna, troje bydła gnała,
Sama była ładna, ładne oczki miała.
Wyszli tam i chłopcy i zaczęli radzić,
Ładna ta dziewczyna, trzeba by ją zdradzić.
Chłopaki, chłopaki, na boga żywego,
Nie mam ojca, matki, brata rodzonego.
Nie zdradziem my ciebie, zdradzisz ty się sama,
Jak pójdziesz na łączkę, z grabiami do siana.
Z grabiami do siana, nie pójdę ja sama,
Mam ja koleżankę, będę z sobą brała.
My twą koleżankę, to piwkiem upojem,
A tobie, dziewczyno, figielka wystrojem,
Figielka wystrojem, na dziewięć miesięcy,
Nie będziesz chodziła, z chłopakami więcej.

- - - - - „ - - - - -
Nie chodź koło róży, nie otrząsaj kwiatu,
Nie siadaj, nie gadaj, nie obmawiaj światu.
Nie siadaj, nie gadaj, nie zalecaj mi się,
Ja majątku nie mam, nie spodobam ci się.
Ja ci się nie pytam, byś majątek miała,
Tylko ci się pytam, czy mnie będziesz chciała.
Oj chciałabym, chciała, ale nie takiego,
Żeby miał majątek, był ładny do tego.
Pamiętaj, dziewczyno, na wyroki moje,
Jak żeśmy siadali w sadeńku oboje,
W sadeńku oboje, Pan Jezus nad nami,
Jakieś mnie związała czterema słowami.
Związałam, związałam, ja się tego trzymam,
Mówiłam ci nieraz, że posagu nie mam.
Bo majątek zginie, a uroda słynie,
Cnota i pokora potrzebna dziewczynie.
Piosenka Marysi Kaczorek z Baranowa
-lat 30, z 25.VIII.1931 roku.
Leć głosie po rosie, do Janka mojego, 
Niech on nie przyjeżdża, niech on nie przyjeżdża,
Bo ja mam innego.
Niech on nie przyjeżdża, koników nie trudzi,
A jak mi nie wierzy, a jak mi nie wierzy,
Niech się spyta ludzi.
Niech się tych nie pyta, co o mnie nie wiedzą,
Niech się tych zapyta, niech się tych zapyta.
Co koło mnie siedzą.
Ludzie, moi ludzie, by to prawda była,
Ze moja dziewczyna, że moja dziewczyna,
Te słowa mówiła.
Mówiła, mówiła, jeszcze się bożyła,
Pójdę za dworaka, pójdę za dworaka,
Nie będę robiła.
Poszła za dworaka i robić musiała,
Oj bodaj ja była, oj bodaj ja była,
Dworaka nie znała.
Piosenka Marii Kord z Kopaczysk lat-17 z 1930 r.

Wokoło księżyca, gwiazdeczki migają,
Kopackie chłopaki, tysiączków szukają.
Oj szukają, szukają, bo swoich nie mają,
Tylko jedną koszulę, co na sobie mają,
Cały tydzień ją pierze, w sobotę prasuje,
A jak przyjdzie niedziela, sztajera tańcuje.
Oj tańcuje sztajerka i namawia frajerkę,
Frajerka mu ślubuje i koszulę fałduje.
Idzie Mania z muzyki biedna, sfrasowana, sfrasowana ...
Niesie majtki na kiju, niesie majtki na kiju , jak rzeźnik barana.
- - - - - „ - - - - - 
Na kopackim polu, trzy ścieżki się schodzi,
Powiedz, powiedz, moja miła, kto do ciebie chodzi.
Nikt do mnie nie chodzi, sam Pan Bóg nade mną,
I ty jeden, kochaneczku, co tańcujesz ze mną.
Ty karczmarski synu, nie zajeżdżaj do mnie,
Bo ty szukasz z tysiącami, nie znajdziesz ich u mnie.
Bo u mnie tysiące, wianuszek na głowie,
I ta sukieneczka, co mam ją na sobie.
Sukieneczka jedna i fartuszek jeden,
A ty, a ty jedź do takiej, co ma ona siedem.
Nie pójdę do takiej, co ona ma siedem,
Wolę ciebie, namilejsza, co ty masz go jeden.
Piosenki Fr. Gałązki z Baranowa -lat 50 - z 1931r
Dziewczyny się chlubią, że ich chłopcy lubią.
A chłopcy się śmieją, że zwodzić umieją.
Ach, moje dziewczyny, nie chlubcie się proszę,
Pozwólcie zaśpiewać i posłuchać proszę.
Przy jednej usiądę, na drugą spoglądam,
Z trzecią rozmawiam, a czwartej pożądam.
A piątą pokocham, szóstą pocałuję,
Do siódmej list piszę, a z ósmą żartuję.
Dziewiątą namówię, by mi słowo dała,
A dziesiąta mówi: będę cię kochała.
Z jedenastej się śmieję, szydzę na przemiany,
We dwunastej pannie, jestem zakochany.
Jużem was uwodził jeden tuzin cały,
Od trzynastej biorę podarunek stały.
Czternastej go zaraz, na pamiątkę daję,
A piętnastą lubię, jak mogę udaję.
Szesnastej basuję, siedemnastą chwalę,
A do osiemnastej w komplementy palę.
A dziewiętnasta, to mnie kocha szczerze,
Dwudziesta zazdrości, aż szaleństwo bierze.
A dwudziesta pierwsza, mnie w swym sercu nosi,
A dwudziesta druga o wianek mnie prosi.
U dwudziestej trzeciej jestem ulubiony,
Do dwudziestej czwartej, jadę jak do żony.
Ach moje dziewczyny, w czymże się wynoszę,
Że was dwa tuziny pod podeszwą noszę.
Oj noszę was, noszę i zapomnę o was,
A wy się chlubicie, cóż mnie tam po was.
- - - - - „ - - - - - 
Ej góry, góry i na górze grzybki,
Czemu mnie nie kochasz ? - A po coś ty brzydki.
Ej, pióro, pióro, pióro z mojej ręki,
Nie mogłem opisać piękna tej panienki.
W stanie króciutka, jak brzozowa kłoda,
A sporo chodzi, jak w jeziorze woda.
Nóżki malusieńkie, to chyba z natury,
Trzewiczek za mały, z całej krowiej skóry.
Nosek jej jak trąba, uszy jak tarcice,
A wargi jej wiszą, jak kobyle cyce.
Ballady
Piosenka Stanisławy Orzoł z Brodowych Łąk 
-lat 18 z 1930 r.
.. 
Starsza siostra brata miała,
Na wojenkę go wysyłała.
Jedź braciszku na wojenkę,
A przywieś mi na sukienkę,
Na sukienkę czerwonego,
Na fartuszek jedwabnego.
Moja siostro, masz w czym chodzić,
Nie dajże się chłopcom zwodzić.
Siostra brata nie słuchała,
Chłopcom zwodzić się dawała.
Drugi roczek już nadchodzi,
Brat z wojenki nie przychodzi.
Już na trzeci się obraca,
Brat z wojenki do dom wraca. 
I przyjechał w podwóreczko,
Zapłakało małe dziecko.
Siostro moja, dziecię płacze,
To nie moje, panie bracie.
Przyniosła mi sąsiadeczka,
Bym jej pobawiła dziecka.
Siostro moja, buzią kłamiesz,
Czemu piersi dziecku dajesz.
Podajcież mi miecz i pałasz,
Zetnę siostrze głowę zaraz.
Nie ścinaj mi o północy,
Ciężko duszy iść po nocy.
Tylko zetnij w sam dzień biały,
By się inne napatrzały.
- - - - - „ - - - - -
Piosenka Ludwiki Bakuły z Bakuły
-lat 38 - z 1932 r.
Wyjechał Jasiu szukać sobie żony,
A nie powiedział matuli rodzonej.
Wybrał sobie żonkę ładną jako zorze,
Dla matki serca dobrać nie może.
Jego matula kłopoce swą głowę,
A żeby mogła otruć synową.
Syn wina nie pił, za mamy namowę,
Pije truciznę z żonką po połowie.
Umiałaś matko otruć nas bez winy,
Umiejże matko pogrzebać dzieciny.
Schowała syna w środku cmentarza,
A swą synową z boku cmentarza.
Wyrósł tam jawor nad syna głową,
Wyrosła brzoza i nad synową.
Oj, rosły, rosły, pochylające,
Gałąź z gałązką się złączające.
Oj, ludzie, ludzie, czyż wy nie wiecie,
Że jest kochanie i na tamtym świecie.
- - - - - „ - - - - -
Piosenka Leokadii Kuta - rok 1930
W cichy, pogodny, wieczór majowy,
Biegła dziewczyna przez las dębowy.
Biegła , ach biegła, tak zadumana,
Patrzy, Cyganka płaszczem odziana.
Choć ty Cyganko, ty wróżyć umiesz,
Jak ten las szumi, ty go zrozumiesz,
Powróż mi, powróż, z tej białej ręki,
Czy mój Jasieniek wróci z wojenki.
Cyganka siada, karty rozkłada,
Młodej dziewczynie tak opowiada:
On cię nie kocha, on kocha inną,
Daremnie lata spędzasz dziewczyno.
Jemu potrzeba żony nie takiej,
Jemu potrzeba żony bogatej,
Jemu potrzeba żony anioła,
Greckiej bogini, dumnego czoła. 


Piosenka Anieli Grzyb z Dłutówki
-lat 18 z 1935 roku.
A na polu byliceńka drobno rozkwitała,
Ja się ze swym kochaneczkiem w tym roku została.
Poszła Mania na muzykę, stanęła za drzwiami,
Kochaneczek jej tańcuje z innymi pannami.
Kochaneczku, weź mnie w taniec albo mnie daj komu,
Bo jak ty mnie nie weźmiesz, to pójdę do domu.
Mania dróżki nie widziała, wędrować musiała,
Pierwsze progi przestąpiła, trzy razy zemdlała.
Mama się jej dopytuje, co ci się zrobiło,
Czy ci się mój chlebek przyjadł, czy ci się sprzykrzyło,
Ni mnie się mój chlebek przyjadł, ni mnie się sprzykrzyło,
Kochaneczkowiu wianek dałam, sierotą zostałam.
- - - - - „ - - - - - 
Piosenka Marysi Kaczorek z Baranowa
-lat 30 z 1931 r
W niedzielę raniusieńko dostałem smutny list,
Że moja najmilejsza ma za innego wyjść.
A gdy list przeczytałem
- - - - - „ - - - - - -
Piosenka Marysi z Majdanu -lat 35
z 1916 roku 
Przyjechał Jasieniek z cudzej Ukrainy,
Namawiał Kasiulę do swojej rodziny,
Kasia była śmiała, przymówić się dała,
I te kare konie zaprzęgać kazała.
Nabierz ty, Kasiulu, srebra, złota dosyć,
Co by te koniki miały ponosić.
Koniki nie chciały i bardzo zarżały,
Bo o Kasi nieszczęściu wiedziały.
I już ujechali pół dziesiątej mili,
A jeszcze do siebie słówka nie mówili.
Przemówiła Kasia słóweńko do Jasia,
Daleko, daleko godzineczka nasza.
Nie pytajże, Kasiu, mnie nic o rodzinie,
Tylko się zapytaj Dunaju o trzcinie.
I wziął ci ją, wziął ją za te białe ręce,
I zdjął jej, i zdjął jej, te złote pierścienie.
I wziął ci ją, wziął ją za tę białą szyję,
I zdjął jej, i zdjął jej, te perełki miłe.
I wziął ci ją, wziął ją, za te białe boczki,
I wrzucił ją, wrzucił, w ten Dunaj głęboczki.
Pływaj ty, Kasiulu, od kąta do kąta,
Tam są cztery żony, a ty będziesz piąta.
- - - - - „ - - - - - 
Piosenka Józefa Sendra z Rycicy 
-lat 55 z 1931 r.
Weszła gwiazda nad kościołem, pod kościołem rosa,
A sierotka na grób matki co noc poszła bosa. 
Na kalinkach śpiące ptaszki kwileniem budziła,
Tłukła główką, włosy rwała, długo nie pożyła.
Między bluszczem i bezikiem, ostem i pokrzywą,
Grabarz znalazł na tym grobie sierotkę nieżywą.
Po trzech dniach ją pochowali w dołku pod kościołem,
Ale szkoda, pochowali nie przy matce społem.
Na tym grobie, na matczynym, lipka wyrastała,
A sierotce skądziś brzózka sama się zasiała.
Chociaż matka z sierotką nie leży społem,
Wielka lipa z brzozą, zeszły się nad kościołem.
- - - - - „ - - - - -
Piosenka Kasi Plony z Rupina -lat 35 
Mój Boże, mój Boże z wysokiego nieba, 
Dajże nie doczekać wyrobnego chleba.
Bo wyrobny chlebek gorszy od kamienia,
Bodaj się sierocie rozstąpiła ziemia.
Sierota po ojcu, sierota po matce,
Gorsza od wianeczka, bo go co dzień płacze.
Z sieroty się naśmiać, sierotkę obgadać,
Wie Bóg najwyższy, co sierocie dać.
- - - - - „ - - - - - 
Służy sieroteńka, służy za pastucha,
Cudze krówki pasie, cudzych ludzi słucha.
Tęskno mu za wioską, tęskno za rodziną,
Co wspomni matulę, to łzy mu popłyną.
Śni się matka w nocy, taka jakby żywa,
Co spojrzy na syna, do się go przyzywa,
Pójdźże, Jasiu, do mnie, niechaj cię umyję,
Niechaj ci koszulę wypiorę, uszyję.
I niknie, i niknie, i sen się rozwiewa,
A biedny Janeczek łzami się zalewa.
Nie mam mej matulki, już nie mam rodzonej,
Już ona spoczywa w mogile zielonej.
- - - - - „ - - - - -
Piosenka Kasi z Rupina - 1936 rok.
Za bujne lasy, za bujne bory, wydała mnie mać,
Jak mnie wydała, zapowiedziała, żeby nie wracać.
A ja się stanę dzikim ptaszeczkiem,
I usiądę u swojej matuli pod okieneczkiem.
Wyszła siostrzyczka, wyszła rodzona, modre kwiatki rwać,
A sia ! ptaszeczku. A sia ! Sokole. Nie tu ci bywać.
Łatwiej ci, siostro, łatwiej rodzona, u swej mamy być,
Niż mnie, sierocie, niż mnie sierocie, na tym świecie żyć.
- - - - - „ - - - - - 
Piosenka Marysi Mańkus z Zawad 
-lat 19 z 1930 r
Pasła Kasieńka krówki dwie,
Tam, hen za górkę gnała je,
Króweńki hen, gnała tęskiwie śpiewała,
Wspominała smutki swe.
Darmo wesele śpiewać chce,
Płynie z jej oczu łza po łzie,
Sierotą choć była, lecz ludziom służyła,
Pasąc krasne krówki dwie.
Idąc do domu kwiatki rwie,
Najświętszej Pannie złoży je,
Kwiatuszki zroszone, łezkami skropione,
U stóp jej złoży, modląc się.
- - - - - „ - - - - - 
Piosenka Marysi z Gadomskich 
Oj biada mnie, biada, żem wyszła za dziada,
Co ja będę robiła.
Ni tu dziada sprzedać ani go odmienić,
Jak ja będę z nim siedzieć ?
Spędzać Boże dni momenta,
Bo ja z dziada nie kontenta.
Wolałabym młodego,
Niźli dziada starego.
Oj ty stary ogól brodę,
Bo ja cię kochać nie mogę,
Jak ty brody nie ogolisz,
Do kochania mnie nie zniewolisz.
Ogolił brodę, dostał urodę,
Sprostował się dziad krzywy,
Wszyscy go znali, glanc mu dawali,
Sami księża świadczyli.
Wano idzie mój dziadzisko,
Krzywe, siwe, niby psisko,
Oto mój mąż kochany.
Wyszczerzył zęby, chciał ode mnie gęby,
A ja mu dać nie chciała,
Idź ty, psie zgniły, jak mi bóg miły,
Nie ja ciebie kochała.
A dziad knecha i tak dalej,
Do łóżka mi się wali,
Taka z dziadem robota.
- - - - - „ - - - - - 
Piosenka Zosi z Witowego Mostu 
lat 24 -z 1916r.
Jak się nie ożenił, cukierki fundował,
A jak się ożenił kartofli żałował,
Kartofli żałował ojej, jej !
Kupił ćwierć kartofli, na cztery tygodnie,
Rządź się żonko moja, aby było dobrze.
Aby było dobrze, ojej, jej !
Jak mu przemówiłam o kwaterke kaszy,
On mi odpowiedział: cóż to za grymasy,
Cóż to za grymasy, ojej, jej!
Ukrajał mi chleba, jak klonowy listek,
I jeszcze się pyta, czym go zjadła wszystek.
Czym go zjadła wszystek, ojej, jej!
I poszłam do sieni, usiadłam za drzwiami,
A ja sieroteńka, zalałam się łzami,
Zalałam się łzami, ojej, jej!
O moja dziewczyno, uważaj przed czasem,
Żebyś nie chodziła do matuli z płaczem.
Do matuli z płaczem, ojej, jej!
Pieśni komiczne
Piosenka Katarzyny Orzechowskiej z Baranowa 

Raili mi, raili mi, że kawaler ładny, 
Lepy mu się popękały, świerszcze wąsy zjadły,
. A uroda jak u konia, oczy jak u śledzia,
Gęba niska szczuplusieńka, jako u niedźwiedzia.
A na piecu studnię miał i w niej ryby łowił, 
A miał kota kulawego, w niego orać chodził,
Oj, ta dana, o i dana, oj ta dana, dana. 
A miał kota kulawego, w niego orać chodził.
Poszła mucha po wodę z dwoma kubłami,
Komar za nią, komar za nią, z cienkimi nogami,
Oj, ta dana, o i dana, oj ta dana, dana.
Komar za nią, komar za nią, z cienkimi nogami.
Ej, komorze, komorze, nie choć teraz za mną,
Trzeba było wtedy chodzić, jakiem była panną.
Oj, ta dana, o i dana, oj ta dana, dana.
Trzeba było wtedy chodzić, jakiem była panną.
Komar sobie trawę kosi, mucha zagrabuje.
Pająk siano w kopę nosi, a pchła udeptuje.
Oj, ta dana, o i dana, oj ta dana, dana,
Pająk siano w kopę nosi, a pchła udeptuje.
- - - - - - „ - - - - - 
Piosenka Józefa Malona z Baranowa- lat 70 
spisana w 1931 roku
Zaraił się wróbel z kanią, cztery mile za Warszawą,
Hop, hop, o ta dana . . . .
Wszystko ptactwo zaprosili, a o sowie zabaczyli,
Hop, hop, o ta dana ...
Jak się sowa rozgniewała, w sześć par koni pojechała,
Hop, hop, o ta dana . . . 
I wziął ją wróbel w taniec, i wyłamał jej mały palec,
Hop, hop, o ta dana .. . .
A ty wróblu, a ty malcu, czemu depczesz po mym palcu,
Hop, hop, o ta dana . . . .
A ty sowo, nieproszona, będziesz za drzwi wyrzucona,
Hop, hop, o ta dana. . . .
A ty wróblu, w rogu siadasz, mały dziób masz, dużo gadasz,
Hop, hop, o ta dana . . .
- - - - - „ - - - - -
Z kamienia na kamień, skowroneczek skacze,
Choć ja się wesele, serce moje płacze.
Nie dlatego śpiewam, by ludzie słyszeli,
Smutne serce moje niech się rozweseli.
Bieda śpi, bieda śpi, niewola je budzi,
Wstań biedo, obuj się, bo pójdziesz do ludzi,
Powiadają ludzie, że bieda pomarła,
Poszła za stodołę, ogona zadarła.
- - - - - „ - - - - - -
Piosenka Marianny Kord z Kopaczysk
-lat 17 z 1935 r. 
Hej, z góry, z góry jadą Mazury,
Jedzie, jedzie Mazureczek,
Wiezie, wiezie mój wianeczek,
Z dalekiej strony.
Przyjechał w nocy, koło północy,
Stuku, puku w okieneczko,
Otwórz, otwórz, panieneczko,
Koniom wody daj. 
Ja nie mogę wstać, koniom wody dać,
Bo mnie mama zakazała, 
Żebym z tobą nie gadała,
Muszę się jej bać.
Mamy się nie bój, siadaj na koń mój,
Pojedziemy w inne kraje,
Tam są lepsze obyczaje,
Malowany dwór.
Przez wieś jechali, ludzie gadali,
A cóż to tam za dziewczyna,
A cóż to za jedyna, 
Jedzie z chłopcami ?
- - - - - „ - - - - -
Piosenka Zosi Kaczmarczyk z Dłutówki 
- lat 17 z 1935 r.
Mówią, że w cywilu wesołe jest życie,
Lecz to nieprawda, nie,
Bo każda dziewczyna, żołnierza wspomina, 
Cywila nie kocha, nie. 
Gdy naszych chłopaków do wojska zabrali,
Nie ma się z kim kochać, nie.
Bo same kulawe, garbate, smarkate,
W cywilu zostali się.
A która dziewczyna wyszła za cywila,
Niezadowolona jest.
Gdy żołnierz powróci, ona się zasmuci,
Lecz już za późno jest.
- - - - - „ - - - - -
Halina z Baranowa
Nie w każdym ogrodzie oset się urodzi,
Oset się urodzi.
Nie każda synowa, nie każda synowa,
Teściowej dogodzi.
Ja swojej teściowej dogodzić nie mogę,
Dogodzić nie mogę,
Muszę rano wstawać, muszę rano wstawać,
Po cichutku chodzić.
Wstawajże, synowo, jużeś się wyspała,
Jużem się wyspała.
Wstań te krowy podój, wstań te krowy podój,
Coś ich nazganiała.
Ja swojej mamusi to bym dogodziła,
To bym dogodziła.
Choć bym długo spała, choć bym długo spała,
Nic by nie mówiła.
Cicho bądź, synowo, nie otwieraj gęby,
Nie otwieraj gęby.
Jak złapię kamienia, jak złapię kamienia,
Wybiję ci zęby.
O moja teściowo ja też tak potrafię,
Ja też tak potrafię.
Jak wezmę kamienia, jak wezmę kamienia,
W same zęby trafię.



Powered by Joomla!®. Valid XHTML and CSS.