Pieśni kurpiowskie i inne

Dziura w desce
Wysokie płoty tato grodził,
Wysokie płoty tato grodził,
Żeby do Kasi, do Kasi żeby,
Żeby do Kasi nikt nie chodził.
Ale ta Kasia mądra była,
Ale ta Kasia mądra była.
I w płocie dziurę,
I dziurę w płocie
I w płocie dziurę, wywierciła.
Oj, żeby nie ta dziura w desce,
Oj, żeby nie ta dziura w desce,
Była by Kasia, Kasia by była,
Była by Kasia panną jeszcze.
Ale ta deska przeszkodziła,
Ale ta deska przeszkodziła,
Kasia się panną, panną się Kasia,
Kasia się panną nie nabyła.
Oj, nie pomogą, tato, płoty,
Oj, nie pomogą, tato, płoty,
Gdy Kasia rada, rada gdy Kasia,
Kasia gdy rada na zaloty.

Koło mego ogródeczka

Koło mego ogródeczka,
Zakwitała jabłoneczka. – x 2
Bielusieńko zakwitała,
Czerwone jabłuszka miała. – x 2
A któż mi je będzie zrywał,
Kiedy się mój Jaś pogniewał. – x 2
Pogniewał się nie wiem o co,
I przychodził nie wiem po co. – x 2
Chodził do mnie całą wiosnę,
Czekał na mnie, aż urosnę. – x 2
Chodził do mnie całe lato,
Dawałam mu buzi za to. – x 2
Chodził do mnie całą jesień,
Dawałam mu jabłka w kieszeń. – x 2
Chodził do mnie całą zimę,
Aż się dostał pod pierzynę. – x 2
Pod pierzynę, pod puchową,
Żebym była Jasiulową. – x 2

Głęboka studzienka

Głęboka studzienka,
Głęboko kopana.
A przy niej Kaieńka,
Jakby malowana.
Przy studzience stała,
Wodę nabierała.
O swoim kochanku,
Jasieńcu myślała.
Gdybym cię Jasieńku,
W wodzie zobaczyła.
To ja bym za tobą,
Do wody wskoczyła.
Najpierw bym rzuciła,
Ten biały wianeczek.
Com sobie uwiła,
Z tych białych różyczek.
Głęboka studzienko,
Czy mam do cię skoczyć ?
Z tęsknoty za Jasiem,
Życie sobie skrócić.
Nie skoczę do wody,
Bo woda głęboka.
Za daleko do dna,
I zimna twa woda.
Ucałuję listek,
Szeroki, dębowy,
Razem z pozdrowieniem,
Rzucę go do wody.
Zanieś go studzienko,
Do Jasięńka mego.
Powiedz mu ode mnie,
Że czekam na niego.

Czerwone jagody

Czerwone jagody, wpadają do wody,
Powiadają ludzie, że nie mam urody.
Choć urody nie mam, ale czyste serce,
Za pana nie wyjdę, byle kogo nie chcę.
Za pana nie wyjdę, sama się szanuję,
Niechaj mnie byle kto, w rączkę nie całuje.
Raz mi matuś rzekła, córuś moja droga,
Przecież masz majątek, na co ci uroda.
Majątków nie mają, a mają urodę,
Tam się chłopcy schodzą, jak w las po jagodę.
Mamusiu, tatusiu, jam córeczka wasza,
Kupcie mi korale do samego pasa.
Do samego pasa, do samiutkiej ziemi,
Jam córeczka wasza, tylko do jesieni.

Na wójtowej roli

Na wójtowej roli, studzieneczka stoi.
Nie widać, nie słychać, krasnej dziewki mojej. – x 2
Czy ty się mnie boisz, czy ty się mnie wstydzisz,
Że do mojej studni, po wodę nie chodzisz. – x 2
Gdzieżbym ja się bała albo się wstydziła,
Toć bym ja za tobą, do wody skoczyła. – x 2
Do wody, do wody, co się bystro toczy,
Za tobą Jasieńku, co masz czarne oczy. – x 2
Czarne oczy mamy, na się spoglądamy,
Co komu do tego, że my się kochamy. – x 2
Cóż komu do tego i co komu szkodzi,
Kochać się będziemy, bo jesteśmy młodzi. – x 2

Cyraneczka nie ptak

Cyraneczka nie ptak, dziewczyna nie ludzie,
Odprowadziłbym ją, bo sama nie pójdzie.
Odprowadziłbym ją do samego domu,
Tylko żebym wiedział, że sobie nie komu.
Sobie, Jasiu, sobie, nie innemu komu,
Tylko mnie odprowadź, do samego domu.
Do samego domu, na samiutkie schodki,
Żebym się nie bała, ojca ani matki.
Ojca się nie boję, o matkę nie stoję,
Tylko się, dziewczyno, twojej zdrady boję.